aktualności

Wywiad Yogi - Scenowy Dzielnicowy #2 08.2010

Zlewon: 1. Cześć Yogi. Droga ewolucji jaką przeszedłeś jako muzyk i tekściarz w ciągu ponad 20 lat obecności na scenie to dla mnie nietuzinkowe zjawisko. Zaczynałeś od prostego i surowego punk rocka w SMAR SW, by na płytach "Świadomość" i "Samobójstwo" odbić w kierunku bardziej noise'owego grania. Zastanawia mnie co było dla Ciebie inspiracją do obrania takiego kierunku? Czy stopniowo eksplorowałeś takie terytoria muzyczne czy pod wpływem konkretnych płyt i literatury ( życia? ) nastąpił jakiś radykalny przełom? Nie byłem obecny w tamtych czasach na scenie, więc spoglądając na samą chronologię płyt jest to dla mnie co najmniej zaskakujące. Na okładce "Walczmy o swoje prawa" wyglądacie jak wyjęci z journalu punkowej mody (bez urazy) ,by parę lat później wydać płytę która brzmi jak, niedaleko szukając - Neurosis czerpiące z Allena Ginsberga.

Yogi: Nie wyglądaliśmy jak z żurnalu, żaden zespół w Polsce tak nie wyglądał więc nie była to moda, jak już to byliśmy "prekursorami" mody punkowej w Polsce:wink:

Zaczynaliśmy grać tak jak potrafiliśmy, czyli "trzy akordy darcie mordy", z czasem uczysz się grać trochę ciekawiej i już nie zadowala cię byle riff, szukasz własnego środka wyrazu najdokładniej oddającego to o czym chcesz mówić w swoich utworach. Z pewnością czytane przez nas książki i słuchanie muzyki z coraz to szerszego kręgu miało wpływ tak na rozwój w warstwie tekstowej jak i muzycznej. Dojrzewaliśmy i razem z nami dojrzewała nasza muzyka. Każda kolejna płyta była krokiem "naprzód ku śmierci". Był to jeden z powodów, dla którego rozstaliśmy się z Ninją po płycie "Walczmy o swoje prawa" - on chciał by kolejna płyta była "taka sama" reszta chciała się rozwijać się i iść dalej - słuchaliśmy wtedy dużo rożnej muzyki wykraczającej poza standard tzw. "punkrocka" - więc poszliśmy bez niego.

Jeśli chodzi o płytę "Samobójstwo" to piętno muzyczne jakie odcisnęło na mnie zobaczenie na żywo występu Neurosis w Berlinie (u szczytu ich twórczości - według mnie - czyli gdy grali materiał z Souls At Zero i Enemy of the Sun) jest niezaprzeczalne - przez rok słuchałem tych płyt codziennie na 300 watach na full. Wydaje mi się, że jednak stworzyliśmy na "Samobójstwie" własny klimat, a skojarzenia z Neurosis wynikają raczej z monumentalności i długości utworów.

Gdy po latach dowiedziałem się, że te buraki z Neurosis lubują się w polowaniach, żałowałem, że byłem jednych z największych propagatorów ich muzyki w tym kraju.

2. "Samobójstwo" mimo słabego brzmienia uważam za jedną z najlepszych ( o ile nie najlepszą ) płyt polskiej sceny niezależnej. Do dziś niedocenioną. Jestem zdumiony że mimo upływu tylu lat większość ludzi kojarzy SMAR SW raczej ze szlagierami jak "Nie ma piwa" niż z ostatnim okresem działalności tego zespołu. Staliście się chyba trochę ofiarą tego kawałka, nie? Jakie masz zdanie o tej płycie z dzisiejszej perspektywy i jak sądzisz dlaczego ten album został tak słabo przyjęty, a wielu ludzi wciąż jest nawet nieświadomych jego istnienia?

Szkoda, że tej płyty nie mogliśmy nagrać z tym samym realizatorem, z którym robiliśmy "Świadomość" ale na tej samej zasadzie, mogę powiedzieć, że płyta "Walczmy o swoje prawa" też brzmiałaby inaczej gdybyśmy ją nagrywali w jakimś "kumatym" studiu a nie w Radiu Opole gdzie byliśmy pierwszym punkowym zespołem, który tam nagrywał i trwało to 3 dni - trudne do wyobrażenia dzisiaj - nagrać i zmiksować płytę w tak krótkim czasie. Płyty "Samobójstwo" nie docenili zazwyczaj ci, którzy jej nie słuchali albo ci, którym "poprawność sceniczna" zabraniała powiedzieć dobre słowo o naszej twórczości. W tamtym okresie nie było za wiele zespołów grających podobną muzykę, ludzie na koncertach chcieli słuchać starych, dobrze im znanych kawałków i jak zawsze z rezerwą reagowali na to co nowe. Kilka lat później przyszła moda na Neurosis to i wielu z nich sięgnęło po naszą płytę. Mnie cieszy, że jednak byli wtedy i są dzisiaj ludzie, którym tam płyta bardzo się podobała. Nie czuliśmy się nigdy niewolnikami "Nie ma piwa", to fajny numer (szlagier niejednej imprezy w tym kraju i poprzez swoją prostotę jeden z pierwszych numerów granych przez młode punkowe zespoły), którego zabawną genezę opisałem dokładnie na stronie SMAR SW. Od samego początku mieliśmy bardzo dużo do powiedzenia w swoich utworach w bardziej poważnej formie i jeśli ktoś, traktował czy traktuje SMAR SW przez pryzmat tego refrenu to jest zwyczajnie głupi albo nieuczciwy.

3. „Samobójstwo” zostało wydane na CD? Można gdzieś jeszcze to dostać? Nie kusi Cię żeby wydać jakąś zremasterowaną reedycję?

Wydałem tą płytę na CD w limitowanej wersji 100 egzemplarzy (trafiła głównie do znajomych), po tym jak kilka lat czekałem by Pietia z QQRYQ raczył zwrócić "taśmę matkę" (piszę w cudzysłowie bo oryginału nie oddał - ponoć mu zaginął) nie rozliczywszy się nawet z wydania kasety. Jasne, że kusi by wydać reedycję, tylko ja nie mam za bardzo czasu wszystkim się zająć a nie chce by jakiś kolejny chuj, dorabiał się na mojej muzyce. Zgodziłem się kilka lat temu by Zima zrobił koszulki SMAR SW (choć miały inaczej wyglądać), nigdy się z tego nie rozliczył, ale to już chyba standard na tzw "scenie". Na co dzień jestem pochłonięty tym co w danym momencie robię, czy to muzyką czy jakimś projektem internetowym i brakuje energii by zgrać i powrzucać stare koncerty czy płyty do ściągnięcia na stronie smarów.

Może po wydaniu nowej płyty THCulture zrobię też coś w tej materii. Wiem, że wielu ludzi na to czeka, bo co raz, dostaje maile w tej sprawie. Cierpliwości...

4. Po płycie która przypieczętowała koniec działalności SMAR SW, założyłeś jeszcze bardziej eksperymentalny brzmieniowo THCulture. Niebawem wydajesz nową płytę. "Trance Noise Voice" był nieco surowszy niż debiut, nawet nieco industrialny i wzbudzał skojarzenia z Killing Joke z lat 90. Jaki kierunek muzyczny obrałeś na najnowszej płycie? Tworzysz ją praktycznie sam. Chciałeś mieć absolutny wpływ na jej całokształt czy rozstałeś się z innymi muzykami drogą naturalną?

Z tym brzmieniem to jest, kwestia ludzi, z którymi nagrywasz no i przede wszystkim realizatora dźwięku - tego co potrafią i czas, który masz na to by to zrobić. Każda płyta, którą nagrałem brzmiała inaczej na żywo a inaczej później to wychodziło w studiu. Nie obierałem, żadnego kierunku na nowej płycie "Tea Age Culture", poza tym, że chciałem nagrać płytę, na której nie będzie utworów z metrum 4/4 (jest jeden:wink: ). Płyta na pewno nie będzie tak dobrze zrealizowana jak poprzednia, bo nagrywałem, miksowałem i programowałem wszystko sam, w domu, bez użycia profesjonalnego sprzętu. Ale mam to gdzieś, cieszę się, że będę mógł się podzielić moją muzyką i że będzie to płyta, nad którą mogłem pracować do woli a jedyne co mnie ograniczało to moje lenistwo i brak dobrego sprzętu - ale mi to aż tak bardzo nie przeszkadza, wychowałem się na "kasprzaku" i przegrywanych kasetach z koncertów, na których prawie nic nie słychać dla "dzisiejszego słuchacza". Muzyka obroni się sama nawet jak nagranie trochę szumi:wink:

To, że gram od kilku lat sam nie było do końca moim wyborem, wpływ na to miało to, że Krzysiek - ostatni perkusista THCulture, z którym nagrywaliśmy "Trance Noise Voice", przeprowadził się do Drezna, nie było więc możliwości grać dalej prób i pracować nad nowym materiałem. Graliśmy więc jakiś czas z Jackiem - basistą wspomagani przez komputer. Nasze drogi się jednak rozeszły. Mnie zawsze interesowała przede wszystkim treść, później dopiero forma a Jacek nie przykładał do tego zbytniej wagi - poszedł w kierunku jazzu. Jako, że cenię sobie szczerość przekazu nie chciałem dalej tego kontynuować i postanowiłem grać sam, dopóki nie spotkam ludzi, z którymi łączyło by mnie coś więcej niż tylko samo "granie dla grania". A może zbyt dosłownie potraktowałem ideę D.I.Y:wink: .

Gdy grałem kilka lat temu pierwszy koncert THCulture już samodzielnie, miałem wielką tremę, jak ludzie to przyjmą, wszyscy przyzwyczajeni, że graliśmy jako zespół itd. a tu wychodzi koleś podłącza laptopa, gra na gitarze i śpiewa. Planowałem nawet, że wydrukuje postaci Krzyśka i Jacka w skali 1:1 i ustawie ich na scenie:wink: bo samemu to jest trochę pusto. Po pierwszych kilkunastu sekundach tremy przyszedł pełen luz wynikający z tego, że ja wiem co mam zagrać i nie muszę się martwić, czy basista i perkusista też to wiedzą?, czy to ćwiczyli?, czy się pomylą?. itd.

5. Jest też Robi Y Loretta w którym bawisz się elektroniką. Spotkałem się z opinią : "Nie rozumiem jak ktoś kto grał wcześniej punk rocka nagle zaczyna napierdalać jakieś techno". Dla mnie to oczywista bzdura, bo sam obok hc/punka słucham ton elektroniki, ale tak z ciekawości spytam czy nadal czujesz się punkiem? Czy obserwujesz jeszcze scenę hc/punk w Polsce? No i czy będziesz dalej tworzył pod szyldem Robi Y Loretta?

Robi Y Loretta nie ma nic wspólnego z techno - tak na moje ucho. Pierwsza płyta "365 days" powstała podczas mojego pierwszego roku kontaktu z komputerem i cieszę się, że tak mogłem wykorzystać to narzędzie. Nauczyłem się samodzielnie obrabiać muzykę i nie potrzebuje już płacić za studio i patrzeć na zegarek nagrywając muzykę. Jasne, że wolałbym, żywych muzyków zamiast sampli ale zabawa z komputerem też ma swoje plusy. Ten projekt Robi Y Loretta wynikał też trochę z chwilowego zastoju w THCulture, miałem pomysły i możliwości a estetyką nie pasowało mi to do THCulture stąd właśnie tak a nie inaczej. Druga płyta "Don't forget Fallujah" to był spontan po tych tragicznych wydarzeniach w Faludży. To samo z projektem DidgeridooDigital - gram trochę na didgeridoo to czemu nie zrobić kliku kawałków? bo wcześniej grałem punkrocka? Ciasna głowa nie ma raczej nic wspólnego z punkrockiem więc to nie mój problem a tych, którzy formułują te "swoje" opinie. Nie wiem w tej chwili czy powstanie jeszcze jakaś płyta Robi Y Loretta - na razie zajmuje mnie nową płytą THCulture, na pewno nie zamierzam rozstawać się z robieniem muzyki a pod jakim szyldem czy co to będzie to się okaże - kupiłem właśnie nową gitarę (poprzednia miała już 17 lat) więc na nowo odkrywam przyjemność z grania:wink:

Nie obserwuje żadnej "sceny" - według mnie nigdy jej nie było, były grupy ludzi tu i tam, związane z jakimiś kapelami, wydawnictwami czy zinami. Nie mam dobrej opinii o tym jako jakiejś całości, jak w każdej grupie ludzi tak i na tzw. "scenie" byli i są ludzie wspaniali i zwykłe skurwysyny, jak w życiu. Od kilku lat prowadzę rAdios.cz i jak znajduję jakąś ciekawą muzykę to zapraszam zespół do grania na rAdios, z tym że to wybiega daleko poza ramy tzw. punkrocka. Jeśli chodzi o punkrocka to wydaje mi się, że ja w latach młodości mogłem posłuchać na żywo więcej ciekawych zespołów niż gra ich obecnie, mam świadomość, że wtedy była to też "świeższa" muzyka.

Cały czas i niezmiennie czuje się punkiem i anarchistą i nie wiem jaki wpływ na to miałaby mieć muzyka grana na tym czy innym instrumencie, przypuszczam, że opinie, jakie przytaczasz pojawiają sie wśród ludzi, dla których punk to jedynie jakiś nie wiedzieć czemu zamknięty gatunek muzyczny a "punkowanie" to słuchanie takiej czy innej muzyki plus jakaś w danym momencie obowiązująca modna estetyka.

6. Patrząc na warstwę tekstową THCulture nasunęło mi się pytanie czy Ty właściwie widzisz jakąkolwiek nadzieje dla społeczeństwa, ludzkości? Erich Fromm sugerował że zmiany na lepsze nastąpią wtedy gdy ludzie dokonają absolutnej rekonstrukcji swojego wnętrza i postawy wobec życia. A Ty?

Nadzieja jest jedna dla każdego z nas - żyj według własnego umysłu. Nie jest to łatwe w świecie, gdzie na każdym kroku jest mnóstwo ludzi, którzy mówią ci co powinieneś robić a czego nie wypada. Większość boi się wziąść odpowiedzialność za własne życie, idą na kolejne kompromisy bo tak jest wygodniej, jest się "w stadzie" i nie odstaje od innych, następnie by się usprawiedliwić przed samym sobą pierdolą coś o tym, że oni teraz dorośli, że inaczej się nie da, że jak ja tego nie zrobię to i tak zrobi to ktoś inny a kasa ucieka.

Myślę, że w całej historii ludzkości zawsze była niewielka grupa ludzi kontestująca zastaną rzeczywistość i próbująca z mniejszym lub większym skutkiem ją zmienić. Myślę, że ta grupa procentowo jest stała choć w niektórych okresach wydaje się, że "nas" przybywa to chwilę później "nasze" szeregi topnieją. To wrażenie przyrastania wiąże się prawdopodobnie jedynie z tym, że poszczególnymi "sprawami" są zainteresowane też inne grupy ale już innymi twoimi "sprawami" oni zainteresowani nie są.

Istnieje też silna grupa, której status quo odpowiada bo czerpią korzyści z tego, że reszta na nich zapierdala albo pełnią rolę kapo (urzędnik, policjant czy ksiądz) i mają trochę lepiej niż zwykły motłoch. Dlatego system wypracował tyle sposobów by krnąbrne jednostki przywrócić do szeregu. Dla tchórzy i konformistów mają "marchewkę" w postaci, "zaciśnij pasa", "od pucybuta do milionera", "możesz być jednym za nas", "wszystko jest w zasięgu ręki, weź kredyt i zapierdalaj całe życie" - na pocieszenie damy ci nowy telewizor czy samochód i trochę kolorowej tandety, za rok będzie jeszcze "lepszejszy" telewizor i samochód - i tak w kółko głupek zapierdala - propaganda i reklama już odpowiednio rozbujają twój nienasycony apetyt, a kolorowe opakowania i "świecidełka" ukryją, że towar jest kiepski, rozrywka niskich lotów i za wszystkim jest wszechogarniająca pustka, którą ci sprzedają. Dla tych nielicznych co się mniej boją mają solidny "kij". Każdy z nas może obserwować jak jego środowisko tego doświadcza, ludzie z WiP-u szli pracować do UOP-u, anarchiści do sądu i urzędu, członkowie punkowych kapel do policji i służby celnej, ateiści biorą kościelne śluby i chrzczą swoje dzieci, zwykli robotnicy zwalczający związki zawodowe i popierający kapitalizm to już w ogóle kuriozum w tym kraju itd.

Nie widzę rozwiązań na płaszczyźnie społecznej a jedynie w obrębie konkretnej jednostki. Ja żyje po swojemu a reszta mnie chuj obchodzi, ktoś chce być szmatą czy skurwysynem wykorzystującym szmaty to co ja mu mogę? Jedyne co mogę to własnym życiem dowodzić tego, że można inaczej tak samo jak wielu pokazało to mi i dzięki temu miałem i mam tą odwagę by moje życie było jak najbardziej moje.

7. Od 2 lat w Polsce z oczywistych powodów ( pieniądze ) trwa nagonka na sieć Dopalacze.pl. Z drugiej strony co raz częściej spotykam się z opiniami od ludzi bawiących się substancjami psychoaktywnymi że te narkotyki projektowane to faktycznie niezły syf i są bardziej niebezpieczne niż to co można dostać "na ulicy". Jakie masz zdanie na temat dopalaczy?

To nie dla mnie, zostanę przy naturze, która zadbała o to by na każdym kontynencie były psychoaktywne rośliny. Od tysiącleci ludzie z nich korzystali by "przeprogramować" swoje mózgi, by na nowo jednoczyć się z własną naturą czy też używać ich jako lekarstwa na wiele dolegliwości. Przynajmniej wiem co spożywam, a gdy samemu hoduję mam wpływ na jakość. W dopalaczach poza szałwią chyba nic naturalnego nie ma. Sądząc po cenach w dopalaczach nie odbiegają one od tych "czarnorynkowych" odpowiedników, czyli czeszą potężną kasę i korzystają z prohibicji narkotykowej na równi z mafią. Im taka sytuacja - zakazów - odpowiada, bo nawet gdy im jakąś substancję zabronią przestawią w laboratorium kilka molekuł i jadą dalej. Gdyby ludzie mogli posadzić sobie własne krzaki i mieli towar prima sort praktycznie za darmo, nikt by nie kupował drogiej namiastki konopi.

Cała historia pokazuje, że zakazami nic się nie osiąga poza kryminalizacją zjawiska, jedyni którzy na tym korzystają to mafia narkotykowa i policja, pierwsi mają wysoką cenę na swój towar drudzy mogą rozbudowywać swoje szeregi zajmować się niegroźnymi "narkomanami" zamiast pierwszymi czy prawdziwymi przestępstwami bankierów i korporacji, zresztą żaden pies nie ugryzie ręki swojego pana. A politycy mają czym straszyć społeczeństwo i "wykazywać się" gdy przymkną jakichś drobnych handlarzy (konkurencję mafii) jak to chronią twoje dzieci i ciebie.

Nagonka jak przypuszczam bierze się stąd, że mafia narkotykowa ściśle powiązana z politykami utraciła sporo kasy, gdy "gimnazjaliści" sięgnęli po dopalacze zamiast po ich towar.

Według mnie wszystkie substancje a tym bardziej rośliny powinny być legalne, tak samo ich produkcja czy hodowla - tylko to gwarantuje wysoką jakość, możliwość wyboru i wpływ na to co się spożywa. Powoduje to też, że można o tym wszystkim swobodnie rozmawiać, dzielić się doświadczeniami czy grożącymi konsekwencjami korzystania z niektórych substancji. A więzienia nie wypełniają się niewinnymi ludźmi, którzy nic nikomu złego nie zrobili poza tym, że woleli skorzystać z czegoś innego, z czego mafia czy państwo nie mogło czerpać korzyści.

Według mnie nic się w sprawie prohibicji narkotykowej nie zmieni w Polsce dopóki władzę będzie miał tutaj Watykan (który zajmuje sie leczeniem "narkomanów" by ćpali Jezusa zamiast hery i praniem brudnej kasy z handlu) i CIA, która czerpie największe zyski ze światowego handlu narkotykami. Nic się nie zmieni dopóki ludzie będą uważali, że jeśli dla nich coś jest złe to powinno być zakazane innym, nawet jeśli nie dzieje się im przy tym żadna krzywda.

8. 31 Maja, izraelscy komandosi przeprowadzili atak na flotyllę wolności. Zginęło kilkanaście osób. Świat ogarnęła wściekłość. Jednocześnie USA które ma realną siłę żeby zadać Izraelowi ekonomiczny cios poprzez sankcję ,a może nawet zakończyć ten konflikt milczy ( co nie dziwi ). Sądzisz że istnieje jakakolwiek realna droga wiodąca do pokoju dla Palestyny?

Tą drogą jest niezłomny opór Palestyńczyków i całkowity bojkot Izraela przez tzw. "społeczeństwa zachodnie". Niestety wielu ludzi ma to w dupie i nic z tym nie robi a wystarczyłoby przestać kupować produkty firm izraelskich jak i tych, które inwestują na nielegalnych osiedlach czy w infrastrukturę Izraela. Znalezienie i zapoznanie sie z tymi informacjami zajmuje jedno popołudnie. A bojkot to najskuteczniejszy pokojowy sposób walki z niechcianymi zjawiskami. Ani U$A ani Izrael nie są zainteresowane pokojem bo ich przemysły to głównie przemysły zbrojeniowe i związane z tzw. "bezpieczeństwem" więc wojna to dla nich powszedni chleb i dopływ gotówki. Żadne prośby czy groźby pod adresem Izraela nie działają, bo to oni rzadzą w U$A i Europie czy "międzynarodowych instytucjach" - jeśli w jakimś kraju nie rządzą bezpośrednio to trzęsą korporacjami i finansjerą i poprzez to są w stanie wpływać na politykę poszczególnych państw. Widać to jak na dłoni choćby w naszym kraju. Żaden "polski" rząd nie potępił nigdy Izraela, kupują od nich broń i walczą jako najemnicy w ich wojnach. Wstyd i hańba wysługiwać się syjonistom w ich zbrodniczej działalności.

W ramach ciekawostki:

Stanowiące podstawę ideologii państwowej Izraela "wygnanie" po przegranym powstaniu lat 66-73 n.e. nigdy nie miało miejsca. Rzymianie z zasady nie uciekali sie do przesiedlania podbitych ludów, a wraz z nadejściem Arabów większość Judejczyków przyjęła islam i asymilowała się w społeczeństwie. Dzisiejsi Palestyńczycy są więc w prostej linii potomkami starożytnych, asymilowanych Judejczyków. Są to tezy niewiarygodnie wręcz rewolucyjne i obrazoburcze dla dzisiejszego światowego ruchu syjonistycznego. Obowiązująca w Izraelu i wszystkich środowiskach żydowskich historiografia zupełnie inaczej odpowiada bowiem na pytanie gdzie właściwie podziali się Żydzi po klęsce powstania w roku 73. I dlaczego w późniejszych wiekach Palestynę zdominowali... Palestyńczycy. Historycy izraelscy, a za nimi światowi, tłumaczyli ze Żydzi zniknęli, bo ich wysiedlono. To kłamstwo. Żydów nikt nie wysiedlał - oni w Palestynie zostali, i to z nimi walczyli syjoniści zakładający państwo Izrael w roku 1948. I walczą do dzisiaj. Mit założycielski państwa Izrael, owa diaspora rozproszona po świecie i mająca nadzieje na powrót, może się więc okazać propagandową konfabulacją. Zaś utworzenie Izraela wszystkim, tylko nie aktem dziejowej sprawiedliwości. Właśnie wtedy, w 1948r odebrano Palestynę prawowitym, odwiecznym właścicielom. Syjonizm sprowadzałby się więc do uzurpacji i zawłaszczenia kraju przez ludzi nie mających do niego żadnych praw.

Podobnym fałszem jest sztuczna etniczność Żydów. Żydzi nigdy nie stanowili jednego narodu, a jedynie luźną grupę najrozmaitszych plemion semickich, które przyjęły judaizm. Dowodem istnienie judejskiego królestwa Himyan na południu Półwyspu Arabskiego oraz żydowskich Berberów z Północnej Afryki. To ich potomkami są Żydzi sefardyjscy, mieszkający w średniowieczu w Hiszpanii. Podobnie Żydzi aszkenazyjscy z Europy Wschodniej, w tym i z Polski, nie pochodzą z Izraela i nigdy ich tam nie było. Są etnicznymi potomkami Chazarów. Dowodem są analizy filologiczne, z których wynika że język jidisz stanowi mieszankę niemieckiego... i chazarskiego.

Analizy te są znane światu od dawna, zostały jednak stłumione i skazane na zapomnienie i niebyt gdyż podważały racje stanu - a nawet samo istnienie państwa Izrael.

Olbrzymie znaczenie ma istnienie wspólnot judaistycznych na niemal wszystkich kontynentach i wśród wszystkich typów antropologicznych. Absolutną bzdurą jest także ogólnie przyjęte tłumaczenie syjonistów, że wszyscy ci Żydzi wywodzą się z Palestyny, i rozproszyli sie na cały świat po wojnie żydowskiej I wieku n.e. W świetle tej Izrael nie ma prawa nazywać się państwem żydowskim - powinien nazywać sie państwem syjonistycznym.

Założyciele ruchu syjonistycznego sfałszowali historie i stworzyli rasistowską ideologię, którą wciąż uzasadnia się działania państwa Izrael. Naród żydowski jako taki nigdy nie istniał. Istniała jedynie religia mojżeszowa, spajająca najróżniejsze grupy etniczne.

9. Wrócę jeszcze do SMAR SW. Na stronie pisałeś że płytę "Walczymy o swoje prawa" wypuściliście przez Silverton, bo żadna z niezależnych wytwórni nie pokusiła się o jej wydanie. Pisałeś że powodem była poprawność wobec obowiązujących wtedy trendów. Pisałeś też że scena niezależna i "zależna" nie różnią się od siebie niczym oprócz ilości pieniędzy którymi obracają te sceny. Czy to niezbyt brutalne stwierdzenie? Nadal tak uważasz? Co miałeś na myśli "poprawność wobec obowiązujących trendów"?

Nie wiem jak jest dzisiaj bo nie czuję się, częścią żadnej sceny. Wtedy tak to wyglądało, "przyszła moda na hardcore" czy "twój bóg skateboard" nie wzięło się znikąd:wink: Opisałem to dokładniej na stronie SMAR SW, a w skrócie wyglądało to tak, że każde środowisko "produkuje własną poprawność", to co według niego jest "zalecane" i "zakazane". Pierwszą płytę wydała Fala (według sceny nie byli "true" bo sprzedawali w tydzień tyle kaset ile cała "true" scena przez rok), dla nas to był "cud", bo jako młody zespół mogliśmy mieć własną płytę i dzięki temu ludzie poznali naszą muzykę w całej Polsce a nie tylko w Rzeszowie. Dzięki temu mogliśmy grać koncerty w całej Polsce. Po wydarzeniach z Jarocina 93 chcieliśmy by wydało nas "Nikt Nic Nie Wie" ale Wołu (notabene dobry znajomy, który organizował nam kilka koncertów) nie miał kasy na studio albo żeby nas wydało QQRYQ, była to świetna okazja by te wytwórnie zarobiły dużo kasy (która zawsze była problemem i przeszkodą do wydawania większej ilości płyt), ale nas nie chcieli. Skorzystaliśmy więc z oferty Silvertonu, dzięki czemu mogliśmy kupić wreszcie jakieś normalne graty do grania. To śmieszne, że "scena" ma do ciebie pretensje, że wydajesz płytę w Silvertonie gdy jednocześnie sama nie chce wydać twojej płyty. Dla mnie było żałosne gdy później Pietia na ulotce reklamującej płytę "Samobójstwo" tłumaczył się "swojemu środowisku", że QQRYQ wydaje tę płytę bo teraz już jesteśmy "true", choć bardzo był zainteresowany wydaniem poprzedniej płyty "Świadomość" tyle, ze jego wspólnik był przeciw. Znamienne, że na pierwszej płycie "W jedności Siła" kawałek SMAR SW to streszczenie artykułu autorstwa Pietii. QQRYQ nigdy nie rozliczyło się z nami za płytę "Samobójstwo" a na zwrot "taśmy matki" czekałem kilka lat. Gdy wydawałem THCulture chciałem tego uniknąć więc wydaliśmy płyty u lokalnego "niezależnego wydawcy" BOOFISH, wydawało sie, że jeśli znam długie lata właścicielkę firmy i firma jest na miejscu to coś się zmieni - nic z tego, podobnie jak z QQRYQ, BOOFISH też nie rozliczył się z płyt THCulture a właścicielka/koleżanka odsyłała mnie do sądu, wiedząc, że jestem anarchistą i do sądu z nią nie pojdę.

10. Spotykasz jeszcze Ninje? Czytałem wywiad z jego zespołem Triglav i bardzo bawiły mnie jego wypowiedzi które sugerowały że nigdy nie miał nic wspólnego z tą wolnościową stroną sceny punkowej. A może nie miał?:grin:

Nie spotkałem go od Jarocina 94, gdzie niewiele brakowało by skończyło się to mordobiciem:wink: . Myślę, że miał bardzo dużo wspólnego "z tą wolnościową stroną sceny punkowej" - przede wszystkim grał w SMAR SW, razem działaliśmy w takich ruchach jak Wolność i Pokój czy Miedzymiastówka Anarchistyczna, razem braliśmy udział w wielu akcjach, demonstracjach czy happeningach w tamtym czasie, razem napierdalaliśmy nazioli i narodówkę. Jednak, kiedy "urośliśmy w siłę" i byliśmy jedną z ostrzejszych załóg w Polsce, czasem przeradzało się to w zwykłą "bandyterkę" i "krojenie". Nie podobało mi się, że w Jarocinie część załogi była zainteresowana paleniem worków z klejem i napierdalania "opornych" w ramach "oczyszczania ruchu punk" gdy jednocześnie sami chlali alkohol. Są fajniejsze zajęcia na koncertach i festiwalach niż robienie za glinę - nawet "punkowego glinę":sad: Władza zawsze deprawuje:wink: Ninja to był dobry przyjaciel i świetny kompan do "nocnych rozmów", miło wspominam prawie wszystko co razem przeżyliśmy. Z czasem jednak różnice między nami pogłębiały się coraz bardziej i nie było możliwości ciągnąć ani wspólnego grania ani znajomości z kimś kto paraduje z celtykiem i kiedyś dla siebie śmiesznym orzełkiem.

11. Czym jest projekt radios.cz przy którym pracujesz?

Kilka lat temu zacząłem projektować strony internetowe, przyjaciel z Czech (organizował tam koncerty THCulture), który ma pokaźną kolekcję starych radyjek poprosił mnie by zrobić stronkę z ich wykorzystaniem by prezentować tam zespoły, którym organizuje koncerty. Na początku były tam jedynie utwory z moich płyt i kilka innych zespołów. Z czasem projekt się rozrastał, wiele zespołów było i jest zainteresowanych byśmy prezentowali ich muzykę i dzisiaj gramy ponad 1500 utworów zespołów z całego świata - co tydzień pojawia się nowy zespół w naszej edycji "Sound of the Week". Własne radio było moim marzeniem od dawna, szczególnie po tym gdy prowadziliśmy audycje "Canal 666" w rzeszowskim radiu Centrum (po sześciu audycjach na wniosek radnych z AWS-u audycja została zakazana i ściągnięta z ramówki radia). Od początku działalności rAdios.cz oparliśmy ją na trzech filarach "independent", "commercial-free" i "no profit". Radyjko nadaje, baza muzyczna się rozrasta, sekcja czeska organizuje wciąż niesamowite imprezy i koncerty - zapraszam do słuchania, czytania i oglądania (oprócz muzyki znajdziecie dużo video i niezależnych informacji ze świata) http://www.radios.cz - free radio for free people.

12. Słowo na niedzielę

Zniesienie kar za konopie nie stanowi ostatecznego celu, mnie interesuje zniesienie kary za wolność.

dzięki, pozdrawiam

Ściana Wschodnia#11 / Scenowy Dzielnicowy#2 - Split Zine

ROK: 08.2010

FORMAT: a4

ILOŚĆ STRON: 60

WYDANIE: druk, miękka okładka

ZAWARTOŚĆ Ściany Wschodniej#11: poezja Rottena i Bentona/NIHILIZZM, BROKEN FIST, DEATH ROW, DUPA ZBITA, HARD TO BREATHE, OVER THE TOP, POSING DIRT, ON WITH LIFE, The LINE, T.O.B., syringe zine, GAZON, COMMON ENEMY, artykuły, przepisy kulinarne, grafika, komiksy, relacje, recenzje

ZAWARTOŚĆ Scenowy Dzielnicowy#2: SKITSYSTEM, GAVIN PORTLAND (trochę o islandzkiej scenie), IN DEFENCE, HELLO BASTARDS, Jogurt/SMAR SW, kolumno-wywiad o paragrafie 278 w Austrii, raport z Palestyny, islam a scena DIY + ankieta, how low can you go? (nowe pojebane taktyki skrajnej prawicy w Polsce), rasizm w RPA, sytuacja kraju a MŚ 2010, skłoting w Polsce

  • 0 komentarzy
    Brak komentarzy
  • napisz komentarz
    !!! Wymagana odpowiedź weryfikacyjna!

aktualności

strona nie używa cookies, nie szpieguje, nie śledzi
urządzenie: computer
kraj · miasto: US · Ashburn
przeglądarka: CCBot 2 · platforma:
licznik: 1 · online: 666
created and powered by:
www.RobiYogi.com - profesjonalne responsywne strony internetowe
00:00
00:00
zamknij